Pages

  • Home
  • angelic.on.point@gmail.com
youtube instagram facebook

Angelic On Point

    • Filmy i seriale
    • Książki
    • Seria włosowa
    • Kosmetyki i paznokcie
    • Inne

     


            “Księga żywych sekretów” to powieść, która natychmiast zainteresowała mnie dzięki wstępowi do fabuły. Dwie nastolatki mają możliwość przeniknięcia do świata ulubionej powieści, za pomocą zaklęcia przygotowanego przez mężczyznę ze sklepu osobliwości. Connie nie do końca wierzy w powodzenie tego przedsięwzięcia, ale kiedy trafia do mrocznego Bostonu, opanowanego przez stworzenia rodem z horroru, nie ma wątpliwości, że wraz z przyjaciółką musi znaleźć drogę do domu.


    “Nasza miłość to nie obraz, lecz książka. Jest napisana i nie da się jej zmienić, sowa zostały już wybrane i ustalone. Gdybyś rozcięła moją pierś, będzie wydrukowana na moim sercu, żywa i jaskrawa, zapisana krwią”


            Książka jest pisana w trzeciej osobie i śledzimy w niej losy Adelle i Connie, dwóch zupełnie innych dziewcząt, które połączyła miłość do ‘Moiry’, powieści skupionej wokół romantycznych wątków, bali i konwenansów. Connie to wysportowana dziewczyna, która ukrywa swoją seksualność, a Adelle jest fanką ezoteryki, romansów i pięknych sukien. Kiedy obie przenoszą się do świata książki, okazuje się, że nie jest tak kolorowo jak mogłoby się wydawać. Ich ukochane postaci nie są wcale tak idealne jak na stronach powieści, a Boston okazuje się złowrogim miejscem. Ludzie podczas snu są przyciągani przez głosy i idą ku morzu, a atramentowe potwory ze skrzydłami nawiedzają przestworza. Wiele innych zagrożeń czeka na bohaterki, ale nie chciałabym za bardzo spojlerować. Jeśli chodzi o pobocznych bohaterów, to są to postacie całkiem nieźle zarysowane i z ciekawością czekałam na to, co stanie się z nimi na koniec historii.


            Im dalej w las, tym fabuła staje się coraz bardziej mroczna i niebezpieczna. Zdecydowanie wchodząc w tą lekturę, nie spodziewałam się zagrożeń na miarę Lovecrafta. Okładka z mackami i czaszkami, jest zaprojektowana tak, że daje wrażenia miłe dla oka, ale z drugiej strony nie pozwala nam myśleć, że lektura tak bardzo zboczy w mroczną stronę horroru. Także zostałam zaskoczona nie raz i nie dwa, a przede wszystkim za sprawą zakończenia. Jest niespodziewane i częściowo otwarte. Zastanawiam się czy autorka ma jeszcze coś w zanadrzu dla swojego grona czytelników. Całość się broni i jest ciekawą lekturą, która powinna przypaść do gustu miłośnikom YA fantasy.




    Czytaj Więcej

     


            „Krew i popiół” od Armentrout to jedna z tych premier, która niezmiernie mnie ucieszyła, bo recenzje na goodreads sprawiły, że dawno temu seria wpadła mi w oko. Chciałam czytać po angielsku, a tu proszę, jaka niespodzianka.

            Penellaphe to Panna Wybrana, która ma przejść specjalny rytuał ascendencji. Musi być skromna, nie ulegać pokusom, z nikim nie rozmawiać i skrywać twarz pod specjalnym welonem. We mgle przemykają krwiożercze potwory, ale również w zamku, w którym mieszka dziewczyna, czają się cienie. Poznanie przystojnego strażnika, który otrzymał zadanie ochraniania jej, skomplikuje jeszcze bardziej jej wewnętrzne rozterki i chęć oddania się bogom.

    „Ból fizyczny prawie zawsze był gorący, ale taki, którego nie widać prawie zawsze był zimny.”

            Książka jest pisana w pierwszej osobie z punktu widzenia Poppy. Już początek pokazuje, że dziewczyna jest zdeterminowana żeby wyłamać się ze schematu Wybranej, kiedy zakrada się do gospody. Chce zagrać w karty i ukryta pod maską doświadczyć rzeczy, które są jej zabronione. Tam spotyka Hawke’a, nieopatrznie trafiając w złe drzwi i tutaj już zaczyna się tlić między bohaterami nutka fascynacji. Oprócz heroiny, która jest nieźle wytrenowaną wojowniczką z bliznami na ciele, mamy przystojnego mężczyznę, który ślubuje jej chronić. Przedstawione są dość rozlegle inne postaci jak chociażby Vikter, jeden z gwardzistów Wybranej, którego traktuje jak ojca i który jest odpowiedzialny za jej potajemny trening, czy dama do towarzystwa Tawny, która opiekuje się dziewczyną. Uczuciowe zależności między bohaterami są ważną częścią fabuły i bazą na której budujemy pierwszą część książki.

    „Strach i odwaga często są jednym i tym samym. Robią z ciebie albo wojownika, albo tchórza. Jedyną różnicę stanowi osoba, która jest w środku.”

            Druga część książki to natomiast straszliwy rollercoaster wydarzeń. Wszystko bardzo mknie do przodu, otrzymujemy też wyjaśnienia tajemniczej historii w tle, na której bazuje świat przedstawiony przez autorkę. No palpitacji dostałam w pewnym momencie i pewnie większość osób, które już są po lekturze, jest nawet w stanie zgadnąć w którym momencie. Warto podkreślić, że wątek romansowy jest tu bardzo mocno rozwinięty, dostaniemy krew, flaki i strzały w serce, ale z drugiej strony sceny łóżkowe też się pojawią i to w liczbie mnogiej. Całość całkiem całkiem i chyba warto poczekać na kolejne tomy, żeby zobaczyć, w którą stronę się to wszystko rozwinie. Ja jestem zaciekawiona i nawet nieźle mi poszło czytanie tych 500-set stron. Okładka dodatkowo przyciąga i ładnie wygląda na półce. Wystawiam 7/10 i cierpliwie czekam na tłumaczenie :)



    Czytaj Więcej

     

            Trylogia od Holly Black siedziała na mojej półce od prawie trzech lat i pomimo ślicznych okładek i zachęcająco wydanego wnętrza, nie mogłam się jakoś zabrać za czytanie. Po którejś z kolei przypadkowo zobaczonej, pozytywnej recenzji, postanowiłam jednak spróbować.

    „- Nie mamy nic tylko właśnie nasze życie. Jak jedną, jedyną monetę. Chodzi o to, żeby za nią kupić to, czego chcemy.”

            Pierwszy tom rozpoczyna się od okrutnego morderstwa rodziców po którym trzy siostry są zmuszone do zamieszkania w krainie elfów. Dwie z nich jako śmiertelniczki muszą wszelkimi sposobami odpychać żarty, szyderstwa i niesprawiedliwe traktowanie. Ludzie w Elysium są jak służący, istoty nieznaczące, którymi można się posłużyć za pomocą klątwy, czaru czy magicznego owocu. Jude pragnie jednak zostać rycerzem i zdobyć szacunek dzięki ciężkiej pracy. To marzenie wciągnie ją w wir zdrady, szpiegostwa, tajemnic i kłamstw.

    „Elfowie nadrabiają niezdolność do kłamstwa całym wachlarzem podłości i okrucieństw. Pokrętne zdania, wredne psikusy, przemilczenia zagadki, intrygi, nie wspominając już o tym, jak mszczą się bez końca za dawne, na poły już zapomniane przewinienia.”

            Wszystkie trzy książki są pisane w pierwszej osobie czasu przeszłego z punktu widzenia Jude. Główna bohaterka jest bardzo przebojową dziewczyną, chce przeć naprzód, uczy się posługiwania mieczem i jest bardzo zdeterminowana. Planuje swoje kolejne kroki, chociaż czasem brakuje jej śmiałości w kontaktach z elfami wysokiego rodu. Swoje słabości, przekuwa w siłę, ale jest też porywcza. Nie ukrywam, że ta heroina bardzo mi się podobała i od początku do końca jej kibicowałam. Kolejną wartą uwagi postacią jest tytułowy Książe Cardan. Zachowuje się jak rozpuszczony bachor, któremu wszystko wolno i niestety nie chodzi tylko o zwykłe wyśmiewanie. Potrafił zniszczyć skrzydła istocie, która źle na niego spojrzała podczas balu, czy wepchnąć bohaterkę do rzeki pełnej utopców. Jest bucem, który lubi popić winko i widać to na każdym kroku, a już zdecydowanie w pierwszym tomie. Ścieżki jego i Jude potencjalnie łączą się pod koniec książki, kiedy to muszą pracować razem, ale mechanika ich wspólnych zachowań nie jest łatwa i napięcie jest wyczuwalne. Mamy wiele innych ważnych postaci, ale właściwie każda z nich jest dobrze nakreślona i możemy sobie ją wyobrazić nawet jeśli uzyskała niewiele czasu antenowego.

    „Musiałaś stać się kimś zupełnie innym – i dokonałaś tego. Czasem, kiedy na ciebie patrzę, nie jestem pewna, czy potrafiłabyś być jeszcze ludzką istotą.”

            Świat jest przepięknie przedstawiony, mamy gobliny, skrzaty, wróżki, ogrom magii, klątw, zaklęć, trucizn i eliksirów. Autorka bardzo zręcznie operuje swoimi atutami, jak chociażby fakt tego, że elfy nie potrafią kłamać wiec używają półsłówek i zawoalowanych stwierdzeń, podczas gdy ludzie kłamią, gdzie tylko jest to możliwe. Fabuła bardzo zręcznie prowadzi poprzez wizję koronacji nowego króla i potencjalnych zmian w królestwie, które mogą nadejść w zależności od tego, kto tego zaszczytu dostąpi. Dobre wejście na dalszą część historii.

            W „Złym Królu” skupiamy się na nadwornych intrygach. Jude, śmiertelna dziewczyna wychowana wśród elfów, stała się seneszelem króla i musi kłamać, szpiegować i manipulować, aby utrzymać go na tronie. Wielu graczy chce jednak ugrać coś dla siebie. Książe Balekin, który doprowadził do zamachu stanu, potencjalnie gnije w celi, jednak Królowa Toni ma wobec niego inne plany. Czy Jude poradzi sobie z tym mętlikiem i udowodni, że potrafi rządzić zza kurtyny?

    „Nie można mnie zaczarować, ale to nie znaczy, że nie można mnie złamać.”

            W tej części dostrzegamy zmiany w głównej bohaterce. Jude jest niewyspana, wykończona i w pewnym sensie zaszczuta. W każdym widzi potencjalne zagrożenie i nikomu nie potrafi do końca zaufać. Po czasie jakby gubi się w tym wszystkim, a lekceważące podejście Cardana, wcale nie pomaga jej w wypełnianiu obowiązków. Do poletka postaci dochodzą kolejni gracze, niektóre charaktery się rozwijają i jest to poprowadzone bardzo zręcznie. Relacja między królem, a dziewczyną jest napięta i skomplikowana, ale do pewnego stopnia współpracują na wspólny cel. Jeśli chodzi o charaktery bohaterów, zdecydowanie nie można się do niczego przyczepić.

    „- Spalasz się jak lampka. A co będzie, gdy zabraknie oliwy?

    - Doleję – odpowiadam.”

            Całość znowu bardzo wciągająca i w większym stopniu skumulowana akcją. W każdym rozdziale dostajemy nową zagadkę czy intrygę, a znalazło się nawet miejsce na rozszerzenie świata o morskie istoty z Królestwa Toni. Tym razem nie udało mi się przewidzieć jak potoczy się zakończenie, więc z niecierpliwością czekałam na finał.

            W „Królowej Niczego” na powrót jesteśmy wciągani w polityczne intrygi i coraz bliższą wizję wojny. Jude miota się, a wcześniejsze zdrady i rozczarowania sprawiają, że nie wie komu może zaufać.

    „Jak dobrze walczyć z kimś innym niż tylko z samą sobą.”

            Na tym etapie historii Jude wiele przeszła, czuje się słaba i zdradzona, ale wystarczy iskierka, aby znowu otrzymała szansę do skopania kilku tyłków. Myślę, że jej postać jest naprawdę dobrze poprowadzona przez wszystkie trzy tomy, silna i zdeterminowana, ale nie pozbawiona strachu i niepewności, z którymi musi walczyć równie stanowczo jak ze swoimi przeciwnikami. W tym podsumowaniu jej relacje z członkami rodziny, siostrami, przybranym ojcem, stają się bardziej intensywne, a nieporozumienia są spychane na dalszy plan, na rzecz wybaczania. Relacja z Cardanem jest bardzo dobrze rozwinięta i naprawdę z zapartym tchem czekałam na sceny tej pary.

    „Zastanawiam się nad tym. Jak to jest, kiedy ktoś zabija i zabija, bez końca, kiedy wokół jego serca twardnieje skorupa. (..) Pytanie brzmi, czy i ja mam taki lód w sercu.”

            Fabularnie znowu mamy zasadzki, zdrady, widmo wojny, klątw i tragicznych śmierci. Akcja toczy się okrutnie szybko i właściwie nie mamy chwili na odsapnięcie tak pędzimy do przodu w tym finale. Jest to dla mnie pozytyw, chociaż uważam, że chwila oddechu by nie zaszkodziła i nawet ucieszyłabym się na rozszerzenie lektury o jakieś 50 stron. Fanom love-hate relationship, fantastyki z szybką akcją i dobrej budowy świata i postaci, serdecznie polecam, a całość oceniam na 8,5/10, co jest wręcz niemożliwie wysoką notą w moim repertuarze :)


    Czytaj Więcej

    „Kąkol” to dosyć niejednoznaczna propozycja od Wydawnictwa Attyka. Szczerze mówiąc, patrząc na okładkę, jestem dosyć mocno zaskoczona samym wnętrzem. Nie znając zarysu fabuły, spodziewałabym się współczesnego, mrocznego dramatu, a ta opowieść serwuje coś zupełnie innego.

    Historia opowiada o Francesce, młodej zielarce, która pomaga ludziom z okolicznych miejscowości. Posiada ona Dar, który utożsamia z Bożym błogosławieństwem i dzięki któremu może zgłębiać cuda natury i pomagać innym. Kiedy do osady wraca jej ukochany, który porzucił ją niegdyś dla sutanny, dziewczyna zapewne nie spodziewa się, że jest to dopiero początek problemów. Simona nawiedzają bowiem niepokojące wizje, w których Francesca zostaje spalona na stosie za czary. Kolejnym elementem w układance jest pojawienie się Dominiqua, niegdyś nieśmiałego chłopaka, a teraz bogatego malarza, niemogącego zapomnieć o młodzieńczej miłości. Jak zakończy się dla bohaterów ta historia? Czy zdołają ukryć się przed zbliżającym się jarzmem inkwizycji?

    Narracja jest prowadzona w trzeciej osobie czasu przeszłego i występują w niej pewne przeskoki czasowe, które mają nam lepiej nakreślić motywacje bohaterów, ich charakter i dokonywane wybory. Mimo wszystko zabrakło mi w tym wszystkim szczerości. Ukradkowe ucieczki i unikanie konfrontacji są dobre dla nastolatków, a ja miałam wrażenie, że wiek nie do końca wpłynął na charakter bohaterów, który był momentami mocno niespójny. Akcja toczyła się szybko, bo i książka nie jest zbyt długa. Większość czasu przeznaczono na konwenansach i relacjach w miłosnym trójkącie, niż na realnym zagrożeniu. Kiedy na horyzoncie naprawdę pojawili się inkwizytorzy, nie mogłam jakoś wprawić się w ten nastrój beznadziei i grozy, a płomienne przemowy jakoś mnie nie przekonywały.

    „Czasami trudno jest powiedzieć, kto właściwie ma rację. Dlatego właśnie uważam, że znaczenie ma tylko jedno – to, aby być dobrym człowiekiem. Jeśli będziesz do tego dążyć, Bóg cię zbawi. Wiesz o tym doskonale. Oboje o tym wiemy. Dlatego nie daj sobie narzucić cudzych poglądów.”

    Wydaje mi się, że całości zabrakło kilku kluczowych elementów, z których pierwszym było zaskoczenie. Raczej wielu rzeczy się spodziewałam i nie mogę powiedzieć, że były zwroty akcji które mną wstrząsnęły. Nie jest to też pierwsza książka, która porusza temat procesów o czary. Przy takich wątkach spodziewamy się widowiskowości, tortur, pokazania okrucieństwa ludzi, którzy dla własnego bezpieczeństwa mogą wyrządzić najgorsze zło bliźniemu. Tutaj tego nie znajdziecie, bo właściwie wątek miejscowej ludności potraktowano na szybko i powierzchownie. Jednak książka ma jeden niewątpliwy plus. Są to wstawki z biblii i łacińskie sentencje. Takie drobiazgi tworzą klimat.

    Komu mogę polecić? Jest to książka dla osób, które lubią zagłębić się w miłosną historię o tragicznym przebiegu, osadzoną w delikatnie innych ramach czasowych. Krótka, niewymagająca, szybka. Jednak autorka musi popracować nad budowaniem tła, świata, rozwojem bohaterów, bo póki co obawiam się, że w porównaniu chociażby do rodzimych publikacji o podobnej tematyce, wypada to dosyć słabo. Nie będę jednak okrutna i tą piątkę z plusem zaokrąglę do szóstki, tak na zachętę :)
    Czytaj Więcej

    „W objęciach wroga” jest historią wielowymiarową i nawet jeśli z początku ma luźno nawiązywać do sławnych kochanków z Werony, to uczucia bohaterów już na pierwszy rzut oka wydają się być dużo bardziej skomplikowane.

    Opowieść zaczyna się od przedstawienia małej Lilu, córki wodza z plemienia Vattów. Po nieprzyjemnej konfrontacji w głębi lasu, Semmyr postanawia wybudować wieżę i odgrodzić współplemieńców od ludu, który im zagraża. Dziewczynka jest niebezpiecznie zafascynowana światłami nad jeziorem, muzyką i tańcem, słyszalnym w ich spokojnej osadzie. Wbrew zakazom, wymyka się z domu, łaknąc zaspokojenia ciekawości, a w głębi serca, więzi z kimś, kogo mogłaby nazywać przyjacielem. Chłopiec o słomkowych włosach i zielonych oczach, przyłapał małą podglądaczkę i dogonił uciekającą wśród drzew. Tak zaczęła się historia, która jednak nie miała spokojnego i sielskiego wprowadzenia, bo już chwilę później, kolejna tragedia wstrząsnęła sercami bohaterów.

    W tej książce mamy do czynienia z pierwszym tomem historii, w którym bohaterowie dojrzewają, popełniają błędy i nierzadko są bardzo zagubieni. Jednak zdecydowanie można polubić główną bohaterkę, a co do orbitujących wokół niej sylwetek męskich, nie będę się wypowiadała, pozostawiając dla Was nutkę tajemnicy i możliwość wyciągnięcia własnych wniosków.

    „Było tylko tu i teraz. Ona i on. Cały świat mógłby nie istnieć.”

    Mamy do czynienia z narracją w trzeciej osobie, dzięki której płynnie suniemy przez kolejne wersy. Nie ma tu zbyt ciężkich opisów, wszystko jest raczej lekkie, pozwalając na zatopienie się w akcji i przeczytanie całości właściwie na raz. Niewątpliwym plusem jest też fakt, że spokojnie można się kilkakrotnie zaśmiać z przekomarzań bohaterów. I nie dajcie się zwieść porównaniu do Romea i Julii, ponieważ dwa zwaśnione rody występują w powieści, jednak oprócz głównych bohaterów, do naszego równania wkradają się inne postacie, gotowe do stworzenia niezłego zamieszania. Śliczna okładka dopełnia całości. Być może jedyną wadą, którą wyłapałam, było kilka drobnych błędów związanych z czasem czy umiejscowieniem akcji, jednak nie przywiązywałam do nich zbytniej wagi, skupiając się na historii. Zapraszam Was serdecznie do tej baśniowej przygody. Musicie spróbować, a sądzę, że podobnie jak ja, będziecie czekali na więcej. Ocena 8/10 jak najbardziej zasłużona i niebawem liczę na wgryzienie się w kolejny tom :)
    Czytaj Więcej

    „Pierwsze słowo” to już czwarta książka Marty Kisiel, którą miałam okazję przeczytać. Okładka była wręcz przepiękna, a po niedawnej lekturze "Toni", byłam ciekawa co dalej przygotowała dla nas autorka. Pozostałe książki były strzałem w dziesiątkę, jednak tutaj coś mi zgrzytało. I przy tej okazji zaczęłam się zastanawiać, co musi w sobie zawierać tomik opowiadań, żeby przypaść mi do gustu.

    Po pierwsze – opowiadania muszą mieć domknięcie. Nie może być tak, że dostajemy przedstawienie świata, powoli w niego wsiąkamy, zastanawiamy się co kryje się za rogiem, a potem ni stąd ni zowąd akcja zostaje jakby odcięta nożem. Czyżby kartki w drukarni się skleiły, albo edytor tekstu zastrajkował? I niestety w tomiku pani Marty są chyba ze trzy takie opowiadania, kiedy już wietrzymy dalszą akcję, coś ciekawego, a tu nagle okazuje się, że klops i ostatnia strona.

    Po drugie – chyba nie znoszę się dołować i dostawać smutów, cóż poradzę, że lubię historie z happy endem i sporą dawką humoru. W tym tomiku natomiast mamy historie przygnębiające, dołujące, z nieprzyjemnymi bohaterami i sytuacjami. Oczywiście znajdują się w nim też opowiadania śmieszne, jednak przez ten gradient zauważyłam, że podobało mi się tak pół na pół, w kierunku tych zabawniejszych treści.

    „- Dzisiaj ‘Roch to Roch’, a zanim się obejrzysz, będziesz mu czule piszczeć do uszka: ‘Och Rochu, bierz mnie po trochu…’.”

    Jeśli chodzi o styl to mam wrażenie, że Pani Marta Kisiel ma w zanadrzu kilka ciekawych pomysłów na pisanie, co mi się podoba, jednak znacznie bardziej wolę ją w pełniejszych konstrukcjach. Niektóre tytuły opowiadań (całościowo jest ich 11), które przypadły mi do gustu, a mogą Was zachęcić to:

    • Rozmowa dyskwalifikacyjna
    • Dożywocie
    • Przeżycie Stanisława Kozika
    • Szaławiła

    Autorka raczej stara się wprowadzać nowe treści i bohaterów, jednak znajdzie się miejsce dla jej uroczego, kichającego anioła czy zgliszczy tajemniczego domu, który posiadał gotycką wieżę. Nutka melancholii pozostała, jednak nie mogę wybaczyć braku choćby strofki o siostrach Bolesnych :) Jeśli lubicie kapkę fantastyki, styl autorki i opowiadania jako krótkie formy literackie to polecam, ale jeśli chcecie się zapoznać z czymś innym spod pióra Pani Marty to zerknijcie raczej w kierunku „Nomen Omen”. Ocena 6/10 wpada dla tej lektury i zastanawiam się, kto z Was chętnie się na nią skusi :)
    Czytaj Więcej

    Podobnie jak w każdym roku, w okolicach Świąt Bożego Narodzenia, propozycje iście tematycznych lektur, zarówno polskich, jak i zagranicznych autorów, zalewają Nas jak grzyby po deszczu. W tym pozytywnym czasie choinek, bombek i prezentów, znalazło się też miejsce na „Dynię i Jemiołę” autorstwa Anety Jadowskiej. Nie będę w żadnym stopniu ukrywała, że wybrałam tą książkę, przede wszystkim ze względu na autorkę, której twórczość znam i lubię, ale również po to, aby w tegorocznym świątecznym maratonie książkowym, przemycić pozycję nieco mniej przewidywalną i iście fantastyczną.

    Pani Aneta, przygotowując kilka dłuższych bądź krótszych opowiadań (w sumie dziesięć), postawiła przede wszystkim na bohaterów, którzy mięli dość pokaźny kawałek druku w jej poprzednich publikacjach, jednak sądzę, że dla laika ze sporą wyobraźnią, zgranie się z magią Thornu, Namiestniczki Dory czy Asasynki Nikity, nie powinno stanowić większego problemu. Warto nadmienić, że historie są opowiadane z punktu widzenia kobiet, zawsze silnych, niezależnych i zaradnych, czyli co tu dużo mówić – najlepszego sortu bohaterek. Oczywiście czymże by była nieśmiertelna wiedźma bez swojego Demona, a silna Wilczyca bez niezdarnego kociaka, także męskie postacie też mają swoje pięć minut, bez obawy.

    Najbardziej przypadły mi chyba do gustu, poniższe opowiadania o iście bajecznych tytułach, które wiele Wam nie zdradzą, ale może zaostrzą apetyt:
    • „Noc Potworów”
    • „Jak pies z kotem”
    • „50 twarzy Baala”
    • „Duch, który stał się lisem”
    I tu pojawia się ciekawostka, bo w moim odczuciu, te krótsze, z pozoru prostsze historie, bardziej do mnie trafiały i emanowała z nich nikła, ale jednak świąteczna aura, natomiast opowiadania dłuższe skupiały się bardziej na zagmatwanych historiach i śledztwach, mając niewiele wspólnego z okresem świątecznym. Jednak być może niektórym czytelnikom, bardziej do gustu przypadną krwawsze motywy i poszukiwanie morderców. Pod tym względem na szczęście opowiadania są zróżnicowane, co jest zdecydowanie plusem.

    „Właściwie wtedy powinnam sobie uświadomić, że żyję pożyczonym szczęściem. Fuksem na kredyt. 
    I że przyjdzie mi ten kredyt spłacić.”

    Na koniec chciałam jeszcze powiedzieć o przyciągającej wzrok okładce i ilustracjach Pani Magdaleny Babińskiej, które są motywem bardzo fajnie wkomponowanym w opowiadania. Polecam dla wielbicieli tajemnic i fantastyki, niekoniecznie jedynie w okresie świątecznym i ode mnie zasłużone 8/10 :)
    Czytaj Więcej
    Książkę autorstwa Pani Agnieszki Hałas przeczytałam kilka godzin temu i w dalszym ciągu nie wiem jak ją odbieram i co na jej temat mogę tak naprawdę napisać.

    Powieść skupia się na historii Olgi, która ma dosyć ciężkie życie. Po śmierci matki mieszka sama i przyjmuje pojedyncze zlecenia korekt i tłumaczeń, byle tylko związać koniec z końcem. Dziewczyna jest samotna i ma problemy z samooceną. Nie przypuszcza nawet, że ratując małego kotka, trafi do magicznego świata, który pozwoli jej zrozumieć siebie i odnaleźć właściwą drogę.

    Opis wydawnictwa jest bardzo oszczędny i wydaje mi się, że trudno zakreślić fabułę tej powieści, żeby za wiele nie zdradzić z przeplatających się wątków. Mamy tu do czynienia z kilkoma nićmi czasowymi, wydarzeniami z teraźniejszości, przeszłości i przyszłości, które zamieniają się w taki sposób, aby dopiero pod koniec książki ukazać nam większy sens. Jeśli chodzi o bohaterów to mam wrażenie, że główne postaci orbitują wokół Olgi. Pojawia się również znaczący mężczyzna, którego historię dokładniej poznajemy.

    „Błądząc w ciemności, prędzej czy później odnajdujemy rzeczy, o których nawet nie wiedzieliśmy, że powinniśmy ich szukać.”

    Z początku myślałam, że mamy do czynienia z opowieścią na wskroś bajkową i magiczną. Bo czegóż innego można się spodziewać po tajemniczym ‘Zaświecie’, pełnym niesamowitych stworzeń, kolorów, zwierząt i czarodziejów. Jednak kiedy gaśnie światło, okazuje się że budzą się szczuropająki i szare stwory, które na rozkaz królowej wysysają barwy rzeczywistości. Jednak właściwie nawet nie o tym świecie jest ta historia, a o pokonywaniu przeciwności, analizie i krytycznym spojrzeniu na swoje życie, przeszłość, tak aby z lekkim sercem wejść w świat jutra, pełen możliwości i szczęścia.

    Akcja jest tkana powoli i niekiedy chaotycznie, jednak taki był zamysł i nie ma się czego czepiać. Natomiast sposób pisania autorki i jej przedstawianie uniwersum, było bardzo malownicze, nawet jeśli niekiedy melancholijne i smutne. Ładna okładka dopełnia całości i powiem szczerze, że czuję się niezmiernie usatysfakcjonowana lekturą, jako, że otrzymałam dużo więcej niż się spodziewałam. Książka dla osób lubiących poznawanie fantazyjnych światów, ale które nie stronią od dramatycznych zwrotów akcji i problemów zwykłych ludzi, charakterystycznych dla literatury obyczajowej. Moja ocena to 8/10 i jeśli wpadnie Wam w łapki ta lektura to nie wahajcie się. Ja sama kupiłam jakiś czas temu ebooka na promocji za 12 zł, jako, że premiera miała miejsce w 2016 roku.
    Czytaj Więcej
    Do przeczytania książki Gabrieli Kusz przekonała mnie piękna okładka i opis, który wskazywał na lekkie fantasy. Miałam akurat nastrój na coś w tym klimacie, więc ochoczo zabrałam się do lektury.

    Arleta jest ofiarą pożaru, w którym niestety straciła rodziców i starszą siostrę. Mimo, że została przygarnięta przez bogatą, francuską rodzinę, w dalszym ciągu ma wrażenie, że Strach, który przybiera bardzo namacalną formę, ciągle jej towarzyszy. Z czasem bohaterka dowiaduje się, że jest Hybrydą Lodu, powołaną do życia przez samego Lucyfera, a jej doczesny świat powoli się rozpada. Od tamtej pory siły dobra i zła, będą próbowały zagarnąć dla siebie jej niezwykłe moce.

    Na początku przyznam szczerze, że książka mnie nie wciągnęła. Opisywana w pierwszej osobie akcja, wydawała się banalnym powielaniem schematów i narracja momentami trąciła naiwnością. Główna bohaterka nie reagowała w moim przekonaniu właściwie w kontekście rozgrywających się wydarzeń. Podobno paraliżował ją strach, jednak w ogóle nie było tego po niej widać. Z czasem na szczęście jej charakter zaczął się zmieniać i kształtować, co bardzo poprawiło odbiór książki. Myślę, że kolejnym słabym punktem była mnogość bohaterów, którzy się pojawiali, po czym szybko znikali i nie wnosili wiele do fabuły, więc część z nich można było pominąć. Ponadto miałam wrażenie, że autorka wiele sytuacji rozegrała prostymi trikami i magicznymi przejściami pomiędzy światami, ułatwiając Arlecie każde zadanie. Było zupełnie tak, jakby sam fakt, że bohaterka oddycha, pozwalał jej na uzyskanie wszelkich odpowiedzi, znajdywanie się w odpowiednim miejscu, w odpowiednim czasie i otrzymywanie zewsząd pomocy. Bardzo wiele konceptów zostało upchnięte w tą książkę i akcja mogła się zmienić o 180 stopni na przestrzeni kilku stron. Chyba właśnie ten otwarty świat, szybkość zmiany otoczenia i malowniczość obrazu sprawiła, że w końcu wciągnęłam się w wir historii, w oczekiwaniu na to, co jeszcze się wydarzy, na jaki nowy trend jeszcze się natknę, a w której szafie znajdę kolejnego trupa.

    „Wojna jest zawsze towarzyszką największych dramatów. Ludzka czy nadnaturalna – to nie ma znaczenia, nigdy nikogo nie oszczędzi.”

    Ostatecznie chyba najbardziej podobało mi się, że wszyscy nie orbitują wokół bohaterki w kwiatkach i skowronkach. Były tu sytuacje, w których straciła coś cennego, spóźniła się czy nie była pewna słuszności swoich decyzji. Słodko-gorzkie zakończenie też bardzo mi pasowało i bez reszty wciągnęło mnie kilka ostatnich rozdziałów, opisanych z pazurem. Polecam dla fanów lżejszej fantastyki z demonami i tajemniczymi istotami, grającymi pierwsze skrzypce w historii osadzonej na pograniczu snu i jawy. Ocena 6/10 dla tego debiutu, mam wrażenie, że zupełnie zasłużona :)
    Czytaj Więcej
    Opowieść pióra Adeliny Tulińskiej, dawkowałam sobie spokojnie, czytając dwa kolejne tomy w dosyć dużym odstępie czasowym, jednak chętnie wgryzłabym się już teraz w kolejną odsłonę tych fantastycznych przygód.

    "Dotyk Północy" Adelina Tulińska
    Tom pierwszy przygód Laury, czytałam jak lekką historię, młodzieżową, z fantastycznymi wątkami, czyli raczej opcję na miłe spędzenie czasu i odprężenie.

    Nie chciałabym zdradzać zbyt wiele z linii fabularnej, ponieważ wydawnictwo zdecydowało się raczej na opis tajemniczy, który niewiele ukazuje. Nasza bohaterka Laura, po ukończeniu studiów, postanawia wyjechać na wolontariat do malowniczej Norwegii, wraz ze swoim słodkim pieskiem Leonen. Norwegia jest miejscem podań i legend, które w tym przypadku nie pozostają jedynie w świecie marzeń, a za rogiem mogą się prawdziwie zmaterializować. Odległa wyspa, wspaniały zamek i nietypowa rodzina, która ukrywa tajemnicę. Czy nasza bohaterka otrzyma odpowiedzi, których poszukuje, czy może zauroczenie młodym lordem, uśpi jej czujność? Musicie zagłębić się w lekturę, żeby otrzymać odpowiedzi na to pytanie.

    Jeśli miałabym mówić o sposobie pisania, to jest raczej lekki, a główna bohaterka, chociaż trochę naiwna, potrafi wybrnąć z przeciwności i zawalczyć o siebie. Silne kobiety zawsze mi imponują, w przeciwieństwie do mdlejących mimoz, które potrzebują ratunku z każdej opresji. Kilka sytuacji zazgrzytało mi brakiem realizmu, ale ostatecznie chyba ich 'słodycz' (związana z pewnym misiakiem), odsunęła moje narzekania. Na koniec kilka rzeczy rozwiązało się tak, jak tego oczekiwałam, natomiast pewne pytania i niedomknięte wątki pozostają, więc sięgnięcie po kolejną część, było wręcz nieuniknione.
    W przypadku pierwszego tomu, dałam 7/10 z zastrzeżeniem, że gratisowa gwiazdka należy się autorce, która jest wspaniałą osobą i w dodatku z malowniczej ładno-brzydkiej Łodzi, więc nic dodać, nic ująć :)

    "Oddech Wschodu" Adelina Tulińska
    Drugi tom przygód Laury i przedstawienie magicznego świata, ścięło mnie z nóg, w pozytywnym tego słowa znaczeniu.
    Laura, wraca do Łodzi, próbując poukładać swoje życie i poradzić sobie z tym co przeszła na tajemniczej wyspie Frisord. Nie spodziewa się jednak, że znajdzie się w wielkim niebezpieczeństwie, kiedy to Łowcy zaczną na nią polować, skuszeni ogłoszeniem z darknetu. Pomogą jej nieznajomi mężczyźni, jednak czy ich intencje są w stu procentach czyste? Co się dzieje z zatrutą wodą wokół wyspy Frisord i czy jej mieszkańcom grozi jakieś niebezpieczeństwo? Te i więcej pytań czekają na rozwikłanie w kolejnej odsłonie opowieści. Nie mogę zdradzić nic więcej, żeby nie popsuć Wam zabawy.

    Akcja odbywa się wielowątkowo i bliżej poznajemy kolejnych bohaterów, których zdecydowanie można polubić. Jeśli natomiast chodzi o bohaterów, których być może nie powinnam lubić, cóż, wyłamałam się chyba ze schematu i aż nie wiedziałam komu kibicować. Narracja w trzeciej osobie czasu przeszłego to mój ulubiony typ, więc czytało się lekko, szybko, tym bardziej, że nie mogłam się doczekać, co będzie dalej.

    "Laura z trudem otworzyła oczy. Patrzyła na czarny baldachim wielkiego łoża ze złoconymi kolumienkami. Głowa bolała, jakby miała pęknąć na pół. Pierwsza myśl, która wkradła się do jej umęczonego umysłu po przebudzeniu, to pobożne życzenie, żeby ktoś ją teraz dobił."

    Zazwyczaj kolejne tomy poszczególnych serii, mają tendencję do bycia słabszymi książkami, gdyż autor większość pomysłu, przelewa już w pierwszą odsłonę historii. Tutaj jednak trend jest zupełnie odwrotny, gdyż tom drugi, w moim mniemaniu, był dużo lepszy niż tom pierwszy i jeśli ta prawidłowość się utrzyma w kolejnej części, czekam na niesamowitą perełkę. Warto też zwrócić uwagę na śliczne okładki, które były pierwszą rzeczą, na którą z zainteresowaniem zerknęłam, przyglądając się pierwszej książce. Serdecznie polecam fanom lekkiej fantastyki z romantycznymi wątkami, a bardzo mocne i zasłużone 8/10, ląduje dla tej pozycji :)
    Czytaj Więcej

    Na rynku książki królują kryminały, obyczajówki i romanse, a chyba każdemu z nas przydałoby się czasem trochę baśniowej magii i naprzeciw temu oczekiwaniu, wychodzi "Dziewczynka, która wypiła księżyc" autorstwa Kelly Barnhill, która jest przepiękną, współczesną baśnią, z szerokim przesłaniem.

    Protektorat jest miastem pogrążonym w strachu i smutku. Co roku mieszkańcy składają najmniejsze niemowlę w ofierze Wiedźmie z moczarów, aby ustrzec się przed jej gniewem. Jednak pewnego razu zrozpaczona matka, próbuje walczyć o swoje dziecko, sprzeciwiając się Starszyźnie. Karą jest wtrącenie do wieży, a dziewczynka mimo wszystko, zostaje porzucona w lesie. I tu historia nieoczekiwanie zmienia ton. Wiedźma okazuje się poczciwą kobietą, która ratuje porzucone maluchy. Wędruje z nimi do dalekich Miast, szukając im nowych rodzin i karmiąc je po drodze światłem gwiazd. Kiedy jednak nieopatrznie, mała dziewczynka o czarnych oczach, zostaje przez nią nakarmiona światłem księżyca i umagiczniona, Xan postanawia się nią zaopiekować. Żyją od tamtego czasu na moczarach wraz z przesłodkim smokiem i potworem bagiennym.

    Historia opowiedziana w książce, ma wiele wątków i skupia się przede wszystkim na pojęciu nadziei i smutku. Można jednak dopatrzeć się wielu ukrytych przesłań, związanych z godzeniem się ze śmiercią, przyjmowaniem konsekwencji swoich czynów i wagą wspomnień. Większość narracji odbywa się w trzeciej osobie liczby pojedynczej czasu przeszłego, ale znajdziemy również rozdziały, w których nienazwana matka, snuje opowieść dziecku i wtedy mamy do czynienia z pierwszoosobowym monologiem. Te konkretne fragmenty, rzucają cień na wizję świata przedstawionego w tej książce, ukazują podświadomy lęk bohaterów i smutek widoczny w opowieści. Postaci, ich zachowania i charaktery, są spójne i przemyślane, do tego stopnia, że pod koniec błagałam w myślach, żeby nie spotkało ich nic złego.

    "Bolało ją gardło. Bolała ją pierś. Miłość bolała. Więc dlaczego była szczęśliwa?"

    Język jest naprawdę bogaty i zwyczajnie piękny, więc kolejne rozdziały, połyka się z prawdziwą przyjemnością. Magia wyzierająca z każdej strony ma swoje odbicie w przepięknej okładce, która od razu przyciągnęła mój wzrok. Zakończenie jest moim zdaniem słodko-gorzkie i niejednoznaczne, a najlepsze skojarzenie, jakie mi się tu nasuwa, to finał Władcy Pierścieni, więc poprzeczka ustawiona została wysoko. Serdecznie polecam tą książkę, ponieważ dla jej uroku i ciepła, zdecydowanie warto. Ocena 9/10, bardzo rzadko u mnie spotykana i dodanie do nielicznych ulubionych, powinny mówić same za siebie :)
    Czytaj Więcej

    "Toń" Marty Kisiel przyciągnęła mnie najpierw za sprawą ciekawej, elektryzującej okładki. Oszczędny opis sprawił, że oczekiwałam kryminału z elementem obyczajowym, który po rozpoczęciu lektury, zamienił się w nader 'fantastyczną' jazdę bez trzymanki.

    Początek książki jawi się dosyć niepozornie, kiedy poznajemy Dżusi, miniaturową seksbombę, przyjeżdżająca do Wrocławia. Dziewczyna zgadza się pomóc siostrze w pilnowaniu mieszkania, podczas wyjazdu ekscentrycznej ciotki. I tu nasuwa się pierwsza zagwostka, bo czy do pilnowania jednego mieszkania, potrzebne są aż dwie osobniczki? Cóż, ma to związek z zestawem zasad, którymi kieruje się ta niecodzienna rodzina.
    Na kolejnych stronach dowiadujemy się, że siostra wyszła do pracy, zostawiając platynową piękność, na pastwę nieznajomego, dobijającego się do drzwi. I w tym momencie młoda panna Stern, łamie jeden ze świętych nakazów i pozwala dziwnemu antykwariuszowi, wejść do mieszkania i zabrać pudełko, które miało być podobno, zapłatą za wykonane zlecenie. To wydarzenie zapoczątkuje ożywioną akcję, która pozwoli nam odpowiedzieć na bezlik piętrzących się pytań. Dowiemy się więcej o tajemniczym zaginięciu rodziców bohaterek, śmierciach, które na pozór są z nimi powiązane i niezwykłej tożsamości Pana antykwariusza. Nie chciałabym zdradzać zbyt wiele z książkowej fabuły, gdyż samodzielne zgłębianie zagadek, sprawiło mi dużo frajdy, której nie zamierzam Was pozbawiać. Warto więc w tym miejscu zaznaczyć, że oszczędny opis Wydawnictwa był poniekąd strzałem w dziesiątkę. Kolejnym smaczkiem, jest fakt, że w książce pokazały się siostry Bolesne, co było dla mnie wisienką na torcie i osoby które znają "Nomen Omen" autorki, zapewne docenią ten akcent.
    Patrząc na tą powieść, po prostu nie sposób nie zatrzymać się, nad opisami Pani Marty. Są one ciekawe, malownicze, czasem humorystyczne, ale i stonowane. Właśnie one sprawiły, że przedstawione postaci widziałam pod powiekami, idealnie zarysowane, zarówno pod kątem wyglądu, jak i charakteru. I z tego też względu, już pierwsze strony wciągają, chciałoby się powiedzieć, w bezbrzeżną Toń:)

    Podsumowując, książkę czyta się szybko i z ciekawością. Można zanurzyć się w niesamowitym świecie, pełnym ludzi o nadprzyrodzonych zdolnościach, których używanie, ma jednak swoją cenę. Wątki łączą się w logiczną całość i właściwie każdemu z bohaterów, chętnie kibicowałam. Pokazane są trudne relacje rodzinne, walka ze strachem i demonami, przykryta mgiełką rozluźnienia i humoru. Podejmowanie decyzji i radzenie sobie z konsekwencjami, nie jest tu również bez znaczenia.  Książki, które pozwalają nam patrzeć przez pryzmat życia, jego codziennych trudności i problemów w relacjach rodzinnych, nawet podane w tak fantastycznej otoczce, są bardzo potrzebne. Serdecznie polecam zarówno fanom fantastyki, ale chętni do rozwiązywania zagadek, również miło spędzą z nią czas - 8/10 :)
    Czytaj Więcej
    Dzięki przemiłej Pani Agnieszce z Wydawnictwa Psychoskok, otrzymałam przedpremierowo, elektroniczną wersję trzech książek, o których co nieco planuję Wam dzisiaj powiedzieć.

    "Wyjątkowi są wśród nas. Zbiór opowiadań z przesłaniami dla rodziców i dzieci" Maja Chmiel
    Maja Chmiel, jak napisała już w przedmowie do książki "Wyjątkowi są wśród nas", sama jest mamą niepełnosprawnego dziecka, co natychmiast zwraca uwagę na ważność tej pozycji.

    Książka składa się z pięciu historii, a każda oddzielona jest, krótkim podsumowaniem dla dorosłych. Niektóre z nich skupiają się na wymyślonych stworkach, chadzających własnymi ścieżkami, o bogatej wyobraźni, a niektóre na zwykłych dziewczynkach szukających przyjaźni i wybaczenia. Najbardziej przypadła mi do gustu opowieść o niebieskiej gąsienicy Matyldzie, która była bardzo barwną postacią, ale odsyłam Was do lektury, żebyście sami mogli wskazać faworyta.

    Myślę, że warto zatrzymać się nad formą utkania tej książki. Bardzo ważne jest, żeby to rodzice przekazywali swoim dzieciom wartości, już od najmłodszych lat. Szacunek i otwartość w kierunku osób, które różnią się od nas, jest bardzo ważny. I z tego względu panel dla rodziców, bardziej przykuł w tej książce moją uwagę, ponieważ wskazuje kierunek i drogę, którą należy obrać, podejmując z własnymi dziećmi, tak trudne tematy. I jeśli pomysły, uśmiech i nauka, płynie z tak przyjemnych historii, to w literaturze, zawsze znajdzie się dla nich miejsce.

    Jednym zdaniem polecam serdecznie historie dla pociech, ale przede wszystkim, możliwość refleksji dla dorosłych - 7/10.

    "Skarb Szeptuchy" Pati Maczyńska
    "Skarb Szetuchy" jest trzecią książką w dorobku Pati Maczyńskiej, która zamyka cykl o rodzinie Sjenów, prezentując ich przygody poprzez pokolenia.

    Mimo, że nie czytałam poprzednich pozycji, jedynie drobne nawiązania, nie przeszkadzały w odbiorze książki, po którą śmiało można sięgnąć, nie znając dwóch pierwszych tomów.

    Zarysowując akcję, w domu Oriany i Natana, zamieszkuje widząca duchy, czterolatka Roksana. Dziewczynka, która straciła niedawno matkę, odnajduje więź i zrozumienie, pośród ludzi otwartych na dziwy i legendy, ożywające wokół nich. Jednak wszystko zaczyna się komplikować, kiedy najmłodsza latorośl rodziny, odnajduje tajemniczą skrzyneczkę ciotki Leokadii. Bo cóż można wybrać spośród darów miłości, zdrowia, bogactwa i wiedzy? I czy poznanie przyszłości zawsze jest dobrą odpowiedzią?

    Książka Pati Maczyńskiej wpisuje się w widoczny ostatnio trend przybliżający czytelnikowi legendy słowiańskie, tajemnicze zjawy i potwory. Miawki, latawice czy kot zwany Lichem, to jedynie cząstka niesamowitych stworzeń, ożywionych na stronach powieści. Natomiast po drugiej stronie mamy relacje rodzinne, bazujące na szanowaniu różnorodności, podejmowaniu wspólnych decyzji i wsparciu. Akcja snuje się powoli i spokojnie, nie nużąc ze względu na lekki język i niewielką objętość lektury. Dla osoby która lubi zanurzyć się w niesamowitości słowiańskiego świata, a zarazem elementach powieści obyczajowej, będzie to dobra propozycja na lekkie i przyjemne popołudnie - 7/10.

    "Na pożółkłym papierze" Aleksandra Bartosik
    "Na pożółkłym papierze", książka Pani Aleksandry Bartosik, jest krótką, oryginalną opowieścią, która dała mi do myślenia dużo więcej, niż niejedno opasłe tomiszcze.

    Na wstępie warto zatrzymać się nad strukturą tej książki. Jest ona poprowadzona w formie 19-stu listów do ukochanego. Spisuje je dojrzała kobieta, która odniosła sukces i pozornie odnalazła swoje miejsce w świecie. Więc co skłania ją do tego, aby po latach ocenić swoje decyzje, postępowanie i życiowe wybory? Wędrówka jaką przechodzimy z bohaterką, ma kilka zakrętów, niespodzianek i zwrotów akcji. Powiem szczerze, że już na początku mamy podkreślone, że kobieta pochylająca się nad kartką i sporządzająca listy, nie oczekuje odpowiedzi, a jednak mały głosik w mojej głowie mówił ciągle "Czy otrzymała odpowiedź? Czy na nią zasłużyła? Czy jej ukochany jej wybaczył i przeczytał każde z nakreślonych przez nią słów?".

    Korespondencja jest dla mnie czymś intymnym, więc kiedy tylko rozpoczęłam lekturę, towarzyszył mi dreszczyk czegoś ulotnego, zakazanego, być może na chwilę skradzionego dla moich oczu, po to abym mogła coś zrozumieć, wynieść cząstkę dla siebie.

    Opowieść porusza bardzo ważną kwestię życiowych wyborów i znaczenia miłości. Bo jeśli naprawdę kogoś kochamy i pozornie chcemy tworzyć świat z tym człowiekiem, to czy znajdziemy siłę na podążanie odległą ścieżką, własną drogą, nawet jeśli będzie samotna. Podobne rozterki towarzyszyły również mnie, więc czytanie o przemyśleniach innej kobiety, dodało mi otuchy, wywołało uśmiech i pozwoliło docenić piękno otaczającego świata.

    Polecam serdecznie tą krótką, ale niezmiernie mądrą książkę, obarczoną bardzo ważnym przesłaniem i skłaniającą do refleksji - 8/10 i mój osobisty, majowy faworyt :)

    Czytaj Więcej
    Już całkiem niedługo, drugi tom powieści Anny Karnickiej, będzie miał swoją premierę, więc ode mnie kilka słów, dotyczących zarówno  pierwszej jak i drugiej części "Paradoksu Marionetki". Bez przedłużania, zatopmy się w ten magiczny świat.

    "Paradoks marionetki: Sprawa Klary B."
    "Sprawa Klary B." zaczyna się w momencie kiedy młody chłopak Martin, chce dostać się do Praskiej Szkoły Lalkarzy. Z pozoru wydaje mu się, że nauczy się tworzyć magiczne przedstawienia, z udziałem marionetek, jednak z czasem okazuje się, że nazwa Kolegium Iluzji i Manipulacji, jest okrutnie dosłowna. Martin, który żył w normalnym świecie, nagle poznaje zupełnie nowy wymiar tzw. Obrzeży, w których czas i przestrzeń to puste pojęcia, a anioły serwujące lody z absyntem są na porządku dziennym. Zagłębiając się w tą niezwykłą opowieść, powoli zaczynamy dostrzegać jej mroczne implikacje. Ta ciemność i niepokój wdzierają się na karty książki, kiedy bohater, musi znaleźć w sobie siłę, aby odszukać mordercę przyjaciółki i gdzie śmiertelnie poważne egzaminy wstępne, wydają się frazą aż nazbyt dosłowną. 
    Książka nie jest zbyt gruba, więc przeczytałam ją szybciutko i jedyne czego mi brakowało, to szersze przedstawienie głównych postaci, żeby można było z nimi sympatyzować i lepiej zrozumieć ich charakter i postępowanie. Ponadto jako, że syndrom Mary Sue, jest zazwyczaj obecny w tego typu powieściach, nasz Martin bardzo wiele rzeczy otrzymuje podanych na tacy, jednak w młodzieżowej literaturze, nie powinno to ani zbytnio dziwić, ani odstręczać. Dałam 7/10 z jedną gwiazdką in plus za debiut i dla Ani, która świetną osobą jest, a co!

    "Paradoks marionetki: Sprawa Zegarmistrza"
    "Sprawa Zegarmistrza" to drugi tom, po którego lekturze jestem zupełnie na świeżo, więc pewnie mogę dodać kilka słów więcej. W miejscu, gdzie rozstajemy się z akcją z tomu pierwszego, nasi bohaterowie przenoszą się w mury uczelni, na którą dostali się dzięki (jak już wspomniałam) morderczemu wysiłkowi. Martin, poszukuje zemsty za to co przydarzyło się jego przyjaciółce, ale z drugiej strony obserwuje wydarzenia i czerpie z nauk, przygotowanych przez osobliwy zespół profesorów. Rozgrywka o tytuł Mistrza Marionetek, rozpoczynająca się na pierwszym roku, bynajmniej nie polega na wzorowym poruszaniu kukiełkowych nitek, ale po raz kolejny na poszukiwaniu mordercy, który niepostrzeżenie knuje swoją intrygę. Druga część powieści jeszcze bardziej wciąga w mroczny klimat, przedstawiając nowych bohaterów i wrzucając Martina w wir niepewności i zagubienia.  Wielkie pytanie brzmi: czy pośród pozornych sojuszników, można liczyć na to, że otrzymane odpowiedzi, są zawsze prawdziwe? Być może część adeptów już wsiąkła w zdolność Iluzji i Manipulacji?  Świat magiczny jest nam przybliżony jeszcze bardziej, wraz z Jesiennymi Demonami, Trollami i Golemami, a Praga jako wspaniałe miasto, ma klimat nastrajający do zagłębienia się w klimacie niezwykłości.
    Wiele osób porównuje książkę Ani Karnickiej do Harrego Pottera i być może dałoby radę podciągnąć ją pod ten wagonik, gdyby ostrym (niewidzialnym) nożem można by z niej odciąć mrok i niepokój. Brak tutaj latających sówek i niezachwianej przyjaźni, ponieważ seria "Paradoks Marionetki" jest raczej mroczna, a świat magiczny w rzeczywistości pełen niebezpieczeństw, niesprawiedliwości i walki o przetrwanie. Drugi tom jest mało obszerną lekturą, więc zdecydowanie można mu poświęcić jedno popołudnie. Moja ulubiona postać, pojawiła się niestety na sam koniec, w nieznośnym cliffhangerze, tak więc cóż, nic tylko czekać na tom trzeci. Mam nadzieję, że okładka następnej części powali mnie na kolana, tak jak dwie pierwsze, bo musicie przyznać, że mają w sobie ten tajemniczy charakter. Daję 8/10, już wiecie za co in plus i zaganiam do przeczytania :)
    Czytaj Więcej
    W styczniu miałam ogromnego pecha do wybierania lektur, natomiast dla odmiany cokolwiek do czego dotknęłam się w lutym, podobało mi się w stopniu znacznym bądź znacznym +. Nie przedłużając, chciałabym Wam opowiedzieć o książkach, o których jeszcze nie pisałam.

    "Niepełnia" Anna Kańtoch
    Żeby podsumować fabułę, wystarczy przytoczyć jedno zdanie z opisu książki, a mianowicie "Jaką tajemnicę skrywa zasypany śniegiem biały dom na odludziu? Kto w nim mieszka (mieszkał), kto w nim jest (był) więziony i kto w nim umiera (umarł)?".
    Mam w głowie kilka przymiotników, które zręcznie mogą podsumować lekturę: dziwna, mroczna, niepokojąca, zagmatwana, oryginalna, nieoczywista - i taka jest właśnie książka Anny Kańtoch.

    Wątki i postacie przeplatają się podczas rozwoju akcji w tak nieprzewidywalny, pokręcony i dziwny sposób, zostawiając czytelnika w rozdarciu, niedowierzaniu i zdziwieniu. Wielokrotnie łapałam się na tym, że próbuję ułożyć w swojej głowie i zaszufladkować wydarzenia prawdziwe od zmyślonych historii i wyobrażeń istoty fantastycznej, przeplatanych w nierealnym czasie i przestrzeni. Niesamowitość tej książki ma właśnie ten jeden najważniejszy aspekt - dla każdego czytelnika może wydawać się czymś zupełnie innym, zostać inaczej odebrana i zinterpretowana. W tym właśnie miejscu zachęcam was do zanurzenia się w tę historię i własnej interpretacji, bo zdecydowanie warto. Mocne 8/10.

    "Kup kochance męża kwiaty" Katarzyna Miller
    Pani Katarzyna jest psychologiem i pod tym kątem jest napisana ta książka, zaszufladkowana jako poradnik. Temat zdrady jest w moim mniemaniu szalenie kontrowersyjny. Kiedy w kobiecym gronie zastanawiamy się "co by było gdyby..." zazwyczaj ile kobiet, tyle opinii. Biorąc to pod uwagę, chciałam zobaczyć co autorka ma do powiedzenia w tej kwestii i czy przekona mnie do swojego 'nowoczesnego' podejścia.
    Powiem szczerze, że pani psycholog często zbaczała z tematu, nawiązując do samorealizacji, nieszczęśliwego dzieciństwa i krążąc wokół kwestii, które budują naszą codzienność i relacje międzyludzkie - niekoniecznie partnerskie. I mimo, że nie zgadzałam się z pewnymi założeniami, z pewnością z każdą stroną zastanawiałam się nad tematem, delikatnie zmieniając tory myślenia. Nie wiem czy kupiłabym kochance męża kwiaty, ale mam nadzieję, że nie będę musiała się o tym nigdy przekonywać :) Książka warta polecenia i przeanalizowania tematu (7/10), polecam.

    "Chemia śmierci" Simon Beckett
    "Chemia śmierci" to bardzo udany początek serii, który wprowadza postać doktora Davida Huntera. Nasz bohater ucieka przed stratą żony i córki do małego, spokojnego miasteczka. Znalezienie przez dwóch chłopców martwego ciała na obrzeżu bagnistego terenu, sprawi, że mieszkańców ogarnie strach i panika. Doktor Hunter jako znany antropolog sądowy, raz jeszcze zostanie wciągnięty w śledztwo, służąc swoimi zdolnościami analizowania śmierci i rozkładu.

    Książkę czyta się szybko, a bohaterowie są odpowiednio przedstawieni, poczynając od głównej postaci, poprzez oschłego pastora, żerującego na dziejącej się tragedii, a na okolicznych kłusownikach kończąc. Warto podkreślić, że sposoby odczytywania wskazówek, z ciała które rozkłada się przez kilka dni w pełnym słońcu, i poszczególne testy zarówno fizyko-chemiczne i wnioski bazujące na cyklu życiowym much, składających jaja w zwłokach, było przedstawione bardzo ciekawie. Wyczuwa się narastające napięcie, wątki kryminalne są ciekawie przedstawione i muszę przyznać, że zakończenie było satysfakcjonujące. Pierwsza odsłona zdecydowanie zachęca do zagłębienia się w tej serii i bliższego poznania Doktora Huntera. Daję 8/10 i polecam :)

    "Berserk" Paweł Majka
    Akcja książki rozgrywa się w Krakowie, tuż po przebudzeniu ludzi ogarniętych gorączką, która zamieniła ich w krwiożercze bestie. Wydarzenia poznajemy z punktu widzenia kilku barwnych postaci, z których najbardziej przypadł mi do gustu swoisty 'bohater na białym koniu' tej książki, którym był Rafał. Potencjalnie zwykły człowiek, który po całym szaleństwie które ogarnęło świat, próbuje żyć w spokojnej egzystencji z ocalałym sąsiadem, z tego samego bloku. Jednak w tej postaci są pewne niewiadome i swoisty potencjał, jak zresztą w pozostałych, bliżej przedstawionych bohaterach.
    Stopniowo widzimy jak społeczność dzieli się na frakcje, jedni ludzie spoglądają w stronę Boga, inni chcą rządzić żelazną ręką, a jeszcze inni bazując na gwałcie i rabunku. Niby wszytko było, ale ta odsłona ma w sobie pewną świeżość i duży potencjał. Bardzo podobał mi się opis sposobu 'polowania' zarażonych, ale nie będę Wam psuła frajdy, serwując niepotrzebne spojlery. Czytanie zdecydowanie mnie wciągnęło i nie obraziłabym się, gdyby miała powstać jakaś kontynuacja. Zdecydowanie polecam (8/10).
    Czytaj Więcej
    W styczniu miałam tak wiele wpadek w postaci książek, które zapowiadając się nieźle, okazały się kompletnymi niewypałami, że postanowiłam przybliżyć Wam jedynie trzy pozycje, które uważam za udane. Bez zbędnego przedłużania, zaczynamy!

    "Niedopowiedziane" Jarosław Prusiński
    Opis: Różnorodne, barwne historie przedstawione w bardzo plastyczny, czasem żartobliwy sposób. Doskonała lektura na kilka popołudniowych posiedzeń przy kawie. Równie smakowita jak kawałek tortu, za to mniej tucząca.
    Niektóre opowiadania są mocniejsze niż w poprzednim zbiorze, mniej ocenzurowane, co pozytywnie wpłynęło na siłę przekazu. Można rozpisywać się długo o historiach zawartych w Niedopowiedzianych. Każda jest inna, w inny sposób pobudzająca wyobraźnię i każda znakomicie opisana. 
    Bohaterowie: W kontekście zbioru opowiadań, ciężko jest określać bohaterów, gdyż co kilkanaście stron, pojawiają się nowi, jedynie delikatnie zarysowani. Jedno co zdecydowanie można powiedzieć o zbieraninie różnobarwnych postaci, to to, że dadzą się lubić, gdyż w większości to dobrzy ludzie, mający swoje ideały i wiodący spokojne życie, poprzeplatane zestawem ciekawych wydarzeń, zainspirowanych np. dniem świstaka (jedno z lepszych opowiadań umieszczonych w realiach Fabryki Produkcyjnej).
    Fabuła: Spotkamy tutaj opowiadania umiejscowione w świecie współczesnym, traktujące o podróżach w czasie (chyba moje ulubione "Isztar", ma się ukazać w szerszej odsłonie książkowej), tajemniczym meteorycie, czasach amazonek i wiele innych. Czyta się je z wielką ciekawością, a tytułowe 'niedopowiedzenia', zupełnie nie przeszkadzają w lekturze.
    Odczucia po przeczytaniu: Nie ukrywam, że po lekturze "Słowiańskich Bogów" pana Prusińskiego, jestem bardzo pozytywnie zaskoczona jego pracami i żałuje, że w równych rzędach nie są poustawiane na półkach księgarnianych. Opowiadania są napisane w taki sposób, że nie dłużą się zupełnie, więc czyta się je z ciekawością, chłonąc kolejne wątki. Jedno jedyne opowiadanie, znużyło mnie, jednak w przypadku antologii, często zdarza się, że nie wszystko przypadnie Nam do gustu.
    Podsumowanie: Mocne 7/10, jeśli szukacie jakiegoś zbioru opowiadań, lubicie klimaty fantastyki i science-fiction, to jest to pozycja dla Was.

    "Idealny Stan" Brandon Sanderson
    Opis: Bóg-Cesarz Kairominas jest panem wszystkiego, co go otacza. Pokonał wszystkich wrogów, zjednoczył cały świat pod swoimi rządami i opanował magię. Większość czasu zajmują mu potyczki z arcywrogiem, który wciąż próbuje najechać świat Kaia.
    Dziś jednak jest inaczej. Dziś Kai musi się udać na randkę.
    Zewnętrzne moce zmusiły go do spotkania z kimś, kto mu dorównuje – kobietą z innego świata, która osiągnęła równie wiele, co on. Co się stanie, kiedy najważniejszy mężczyzna na świecie zostanie zmuszony, by zjeść kolację z najważniejszą kobietą?
    Fabuła: Mamy tu do czynienia z jedną z krótszych form wyrazu w warsztacie Pana Brandona Sandersona, jednak wcale mi to nie przeszkadza. Autor zarysowuje świat podzielony na ludzi stworzonych przez maszyny jako wirtualnych towarzyszy "Żywozrdzonych", którzy panują nad swoimi planetami i systemami. Świadomość, że wszystko otaczające bohatera, powstało aby mógł zostać królem, panem i żyć szczęśliwie jako jednostka uprzywilejowana, przewija się tutaj dosyć gęsto. Co więcej, wątek przejścia do świata wspólnego na randkę z inną "Żywozrodzoną" ma potencjał całkiem przyjemnego rozwoju.
    Bohaterowie: Kai jest postacią, którą da się polubić i śledzenie jego poczynań i przemyśleń, było całkiem przyjemne, muszę przyznać. Pan na włościach boi się spotkania z kobietą? Nie do końca, jednak ta kobieta, jest również całkiem fascynującą postacią.
    Odczucia po przeczytaniu: Nie jestem pewna czy książka, która mieści się w 100 stronach, jest w stanie się komukolwiek dłużyć. Takie historie mają potencjał posiadania wartkiej akcji i nawet się nie obejrzymy, kiedy dotrzemy do zakończenia, co jest ogromnym plusem. 
    Podsumowanie: Daję 7/10, ponieważ mimo wszystko chciałabym dostać trochę więcej i móc wsiąknąć w psychikę bohatera i w ten świat odrobinę bardziej. Mimo wszystko, pozycja godna polecenia.

    "13 powodów" Jay Asher
    Opis: Clay Jensen wraca do domu ze szkoły i przed drzwiami znajduje dziwną paczkę. W środku jest kilka taśm magnetofonowych nagranych przez Hannah, koleżankę z klasy, która dwa tygodnie wcześniej popełniła samobójstwo. Dziewczyna wyjaśnia, że istnieje trzynaście powodów, dla których zdecydowała się odebrać sobie życie. Clay jest jednym z nich i jeśli wysłucha nagrania, dowie się dlaczego. Chłopak przez całą noc kluczy po mieście, a za przewodnika służy mu głos Hannah. Staje się świadkiem jej bólu i osamotnienia, a przy okazji poznaje prawdę o sobie i otaczających go ludziach, której nigdy nie chciał stawić czoła. Z przeraźliwą jasnością dociera do niego, że nie da się cofnąć przeszłości, podobnie jak nie da się powstrzymać przyszłości…
    Fabuła: Nie ukrywam, że pomysł na książkę, jest bardzo ciekawy. Chłopak otrzymuje kasety nagrane przez zmarłą koleżankę i zastanawia się, dlaczego znajduje się na liście jej powodów do samobójstwa. Kiedy wsłuchujemy się w opowieść Hannah, z napięciem oczekujemy kolejnych wydarzeń i momentu w którym dowiemy się, jaką rolę w tym wszystkim odgrywa Clay.
    Bohaterowie: Sama historia wciąga i gdzieś w głowie zastawiamy się, czy podróż odbyta z Clayem po ulicach niewielkiego miasteczka, zbliża nas do zrozumienia przesłania autorki. Sympatyzujemy ze smutnym, zagubionym chłopakiem, jednak czy okaże się on potworem, który skrzywdził główną bohaterkę? Któż to wie ;)
    Odczucia po przeczytaniu: Forma tej książki, w której odczucia chłopaka i wydarzenia obecne, przeplatają się z opowieścią dziewczyny, jest bardzo oryginalna i sama w sobie broni się wspaniale. Sięgając po tnią, nie sądziłam, że zarwę noc przed pójściem do pracy, byle dowiedzieć się trochę więcej, jeszcze jeden rozdział, jeszcze jedna strona na kasecie i sama nie wiem kiedy, a zastała mnie północ. Czyta się szybko, a całość pozostawia niezatarte wrażenie.
    Podsumowanie: Oby więcej takich książek z oryginalną konwencją i poruszających tak ważny temat prześladowania i krzywd psychicznych, które możemy komuś wyrządzić. Myślę, że to pozycja obowiązkowa dla współczesnych nastolatków, która poza dobrą rozrywką, powinna stanowić bazę do chwili przemyśleń. Mocne 8/10, pełne zaskoczenie i faworyt miesiąca. Polecam również dojrzałemu czytelnikowi.


    Czytaj Więcej
    Starsze
    Posty

    O mnie

    blog3

    Absolwentka biotechnologii medycznej, mieszkająca w Łodzi wraz z ukochanymi jeżynami. Interesują mnie książki, filmy, kosmetyki, świece i wiele innych rzeczy. Jeśli zostaniecie na dłużej, na pewno dowiecie się więcej :)

    Polub mnie na Facebooku

    Angelic

    Zobacz mnie na

    • Youtube
    • Instagram
    • Facebook
    • LubimyCzytać
    • Wattpad
    • Filmweb

    Tagi

    egzemplarz recenzencki romans Muza Kryminał thriller Obyczajówka fantastyka Wydawnictwo Akurat Psychoskok Wydawnictwo ZyskiSka erotyk literatura piękna Filia Wydawnictwo W.A.B. Novae Res Wydawnictwo Kobiece antologia humor młodzieżowe literatura współczesna Patronat Medialny Czarna Owca Prószyński i S-ka Sci-Fi akcja biografia horror Amber Czwarta Strona Mag Marginesy Rebis Uroboros Wydawnictwo Niezwykłe Wydawnictwo SQN groza poradnik produkty kosmetyczne Świat Książki Edipresse Fabryka Słów Feeria Genius Creations Książnica Powergraph Wydawnictwo Albatros Wydawnictwo Attyka Wydawnictwo Biblioteka Wydawnictwo Dolnośląskie Wydawnictwo Jaguar Wydawnictwo Literackie Wydawnictwo Lucky Wydawnictwo MG Wydawnictwo Między Słowami Wydawnictwo Mova Wydawnictwo Ridero Wydawnictwo Szósty Zmysł Znak Literanova Zwierciadło baśń dramat przygodówka reportaż saga rodzinna

    Książki, którym patronuję

    Najbardziej popularne

    • Moje uczulenie na hybrydy - co zrobiłam i czy ładne paznokcie są dla mnie już na zawsze zakazane?
    • „Tylko oddech” Magdaleny Knedler i rozliczenie z przeszłością
    • „Czarownice z Manningtree” jako bardzo sugestywny obraz ludzkiej znieczulicy i okrucieństwa
    youtube instagram facebook

    Created with by BeautyTemplates | Distributed By Gooyaabi Templates

    Back to top