Pages

  • Home
  • angelic.on.point@gmail.com
youtube instagram facebook

Angelic On Point

    • Filmy i seriale
    • Książki
    • Seria włosowa
    • Kosmetyki i paznokcie
    • Inne

    Co dobre, szybko się kończy. I tą powszechnie znaną „kliszą”, postanowiłam rozpocząć recenzję ostatniego tomu, składającego się na trylogię „Ciszy Białego Miasta”. Eva García Sáenz de Urturi znowu zdołała udowodnić, że kryminał nie musi być do końca schematyczny czy przewidywalny.

    Unai stara się skupić na życiu rodzinnym i czerpać jak najwięcej szczęścia z obecności ukochanej córeczki, Deby. Jednak nad Vitorią znowu zbierają się czarne chmury. Śledztwo w sprawie zaginięcia dwóch nastolatek jeszcze się nie zakończyło, a już odnaleziono kolejne martwe ciało. Co ciekawe, mężczyzna został otruty substancją z kart popularnej powieści „Władcy czasu”, która przenosi czytelników do świata średniowiecznych intryg. Czy dojdzie do kolejnej zbrodni i czy tajemniczy autor bestselleru ma z tym jakiś związek?

    „Nie chciałem być skurwielem, który robi jej krzywdę, który podczas kłótni atakuje ją poniżej pasa.
    To byłoby zbyt proste. A ja nie lubiłem prostych rozwiązań.”

    Książka jest podzielona na rozdziały, w których śledzimy obecną akcję oraz na fragmenty przedstawiające historię hrabiego Diaga Veli, rozgrywającą się na przełomie XII i XIII wieku. Ten sposób narracji, kiedy poznajemy dwie tak odległe historie i śledzimy bardzo różne wątki, był trafiony w punkt. Bardzo dobrze się to czytało i łapałam się na tym, że chciałam wracać do rozdziałów historycznych jak najszybciej. Co wcale nie oznacza, że współczesna akcja była nudna. Dostaliśmy rozterki rodzinne głównego bohatera, który nie wie gdzie zmierza jego życie i czy praca tak naprawdę go nie niszczy. Mamy kilka trupów i sporo emocji, kiedy to postacie, które są nam drogie, popadają w kłopoty. Jest to całkiem świeże podejście do tematu, bo widać, że autorka stara się wycisnąć jak najwięcej potencjału ze swoich rodzinnych okolic. Znowu powraca przeświadczenie, że chcemy przejść się tymi uliczkami i zatopić w charakterze i atmosferze miasta, które musi być przepiękne i posiada bogatą historię.

    „Działania narcyzów są jak kamienie wrzucone do stawu. Wzbudzają fale, które rozchodzą się wokół i niszczą życie innym.”

    Cała trylogia jest przemyślana i dopracowana. Wydaje mi się, że rzadko znajdziecie tyle architektury, kultury i historii na kartach książki, która jest przecież kryminałem. Ale tutaj oprócz malowniczej oprawy dostajemy jeszcze bardzo dobrą postać śledczego, którego losy z chęcią można śledzić, mamy sprytnych morderców i galerię postaci o przeróżnych charakterach. Zbrodnie nie są generycznymi aktami, a mają w sobie też pewną oryginalność, której często próżno szukać w podobnych utworach. No i okładki, zdecydowanie stylistyka i kolory przyjemne dla oka. Myślę, że będę wracać do tych książek, a Wam serdecznie polecam i oceniam na 8/10 :)
    Czytaj Więcej

    „Rytuały wody” to kontynuacja hiszpańskiej trylogii kryminalnej, której autorka w specyficzny sposób łączy elementy historii, sztuki oraz architektury i kultury, żeby zgrabnie umieścić w tej scenerii kilka trupów, częściowo przełamując, a trochę brnąc w schematy.

    Fabuła powieści jest skupiona wokół śledztwa, którego motywem przewodnim są celtyckie rytuały wody, związane z kultem płodności. Ofiary dotyka potrójna śmierć, która wykorzystuje powieszenie, utopienie i spalenie. Śledczy i profiler, znany okolicznej ludności jako Kraken będzie się musiał w tym dochodzeniu zmierzyć z własnymi demonami i poszukać mordercy dziewczyny, którą znał przed laty i jej nienarodzonego dziecka.

    „Tutaj kończy się twoje polowanie, tutaj zaczyna się moje.”

    Narracja jest prowadzona w dwojaki sposób. Kiedy mamy do czynienia z wydarzeniami z punktu widzenia głównego bohatera, są nam one przedstawione w pierwszej osobie czasu przeszłego, natomiast pozostała narracja i sceny z przeszłości w trzeciej osobie. Zauważyłam też kilka prób zburzenia czwartej ściany i bezpośredniego zwracania się do czytelnika, co w kryminale nie jest zbyt pożądane, a przez to spójność z pierwszym tomem trochę na tym traci.

    No i niestety, przychodzi czas na narzekanie, ponieważ byłam zachwycona oprawą pierwszego tomu, malowniczością uliczek, obrzędów, perełek architektury i opisów, które powoływały te wspaniałości do życia. Drugi tom ma wprawdzie nawiązanie do celtyckich rytuałów, jednak tło historyczne czy architektoniczne niknie na stronach kryminału, który mocno skręca w stronę klasyków gatunku. Skupiamy się na trudnym życiu osobistym Unaia, który po postrzale stracił możliwość mówienia, a jego związek z Albą (przełożoną, o skomplikowanej sytuacji osobistej), staje pod dużym znakiem zapytania. Dostajemy syndrom samotnego, skrzywdzonego śledczego, w otoczeniu którego ciągle ktoś ginie (na trzeci tom zabraknie już ludzi, których można mu ukatrupić). To wszystko wydaje się poczytywać na minus w porównaniu z tomem pierwszym, natomiast jako kryminał sam w sobie,  broni się całkiem nieźle i sądzę, że książka zasługuje na wyróżnienia w kanwie gatunku. Bohaterowie są zarysowani poprawnie, chociaż nie mamy aż tak głębokiego spojrzenia w ich charaktery i trochę za mało mi było rudej, oryginalnej Inspektor Estibaliz.

    „Pomyślałem: skończę z tym, raz na zawsze, jako wnuk swojego dziadka, zawrę pakt z bogiem, który pierwszy mnie wysłucha, i z tym skończę. Nikt więcej nie umrze.
    Niewiele brakowało, a wszystkie cmentarne posągi, słuchając tych butnych deklaracji, umarłyby ze śmiechu.”

    Jeśli chodzi o zagadkę to raczej nie można jej nic zarzucić, podobnie jak zarysowi przeszłości. Mimo wszystko jednak, w głowie układał mi się od początku pewien obraz, który mniej lub bardziej okazał się strzałem w dziesiątkę. Kryminał gruby, jednak czytało się go lekko i przyjemnie. Sposób narracji autorki pozwala na szybkie śledzenie akcji, w której nie sposób się pogubić.
    Podsumowując: podobało mi się, wystawiam 7/10 i polecam, z zaznaczeniem, że koniecznie muszę sięgnąć po kolejny tom :)
    Czytaj Więcej

    „Cisza Białego Miasta” autorstwa Evy García Sáenz de Urturi z jednej strony wpisuje się w kanon tradycyjnych kryminałów, a z drugiej posiada bardzo ciekawe elementy współczesne, dostarczając czytelnikowi niezapomnianej uczty doznań.

    W Vitorii, mieście o bogatej architekturze i historii, dochodzi do podwójnego morderstwa. Ofiarami jest para przypadkowych dwudziestolatków. Miejsce zbrodni i otaczające je schematy, wskazują na seryjnego mordercę, który jednak siedzi w więzieniu i dopiero w najbliższym czasie, ma się udać na pierwszą od dwudziestu lat przepustkę. Unai López de Ayala, który jest świetnym profilerem, otrzymuje sprawę, na której punkcie, miał obsesję dwadzieścia lat wcześniej, a jego osobiste pobudki, tym bardziej pchają mężczyznę ku rozwiązaniu zagadki. Jakie tragedie rozegrają się podczas obchodów świąt Białej Panienki i czy uda się ująć mordercę?

    „Czasami pamięć wbija pinezki w nieistotne momenty i utrwala je na zawsze, chociaż ‘na zawsze’ to bardzo dużo czasu.”

    Wydarzenia poznajemy głównie z punktu widzenia Unaia, który w pierwszej osobie opowiada o tygodniach zmagań z chorym umysłem człowieka, który od dawna planował swoje działania, potrafił uśpić czujność ofiar i był właściwie nieuchwytny. Akcja główna przeplata się z historią z przeszłości, która z czasem wpasowuje się w główny nurt, pozwalając czytelnikowi na pewne domysły. Bohaterowie są bardzo ludzcy, nie pozbawieni wad, ale dzięki temu śledziłam ich poczynania i miałam nadzieję na pozytywne rozwiązanie sprawy. Mamy tu do czynienie z tym typem kryminału, który nie daje nam możliwości zbliżenia się do ofiar, nie ukazuje ani ich bólu, strachu czy cierpienia, ani też nie pozwala na zerknięcie w umysł psychopaty. Jest to typowa powieść skupiająca się na śledztwie i powolnym dochodzeniu do wniosków, nawet jeśli bohaterowie często uderzają po drodze głową w mur i broczą przez mgłę.

    „Tak to już jest ze stłamszonym poczuciem własnej wartości: z łatwością unosi się dumą.”

    W tym miejscu chciałam nawiązać do niesamowitych hiszpańskich widoków, zarówno kultury, architektury jak i sztuki, obecnej na kartach powieści. Autorka pochodząca z okolic Vitorii, bardzo napracowała się, aby przedstawić w sposób malowniczy, zarówno miasto jak i okolice, a nawet święta obchodzone w regionie. Pochód z lampionami na główny skwer miasta, tradycyjne stroje mówiące o przynależności do bractwa czy zabawy do rana, stały się magiczną otoczką dla kultury, którą chciałoby się bliżej poznać. Wyważona okładka dopełnia całości. Oceniam na 9/10, serdecznie polecam i oczekuję z niecierpliwością na kolejny tom :)
    Czytaj Więcej
    Starsze
    Posty

    O mnie

    blog3

    Absolwentka biotechnologii medycznej, mieszkająca w Łodzi wraz z ukochanymi jeżynami. Interesują mnie książki, filmy, kosmetyki, świece i wiele innych rzeczy. Jeśli zostaniecie na dłużej, na pewno dowiecie się więcej :)

    Polub mnie na Facebooku

    Angelic

    Zobacz mnie na

    • Youtube
    • Instagram
    • Facebook
    • LubimyCzytać
    • Wattpad
    • Filmweb

    Tagi

    egzemplarz recenzencki romans Muza Kryminał thriller Obyczajówka fantastyka Wydawnictwo Akurat Psychoskok Wydawnictwo ZyskiSka erotyk literatura piękna Filia Wydawnictwo W.A.B. Novae Res Wydawnictwo Kobiece antologia humor młodzieżowe literatura współczesna Patronat Medialny Czarna Owca Prószyński i S-ka Sci-Fi akcja biografia horror Amber Czwarta Strona Mag Marginesy Rebis Uroboros Wydawnictwo Niezwykłe Wydawnictwo SQN groza poradnik produkty kosmetyczne Świat Książki Edipresse Fabryka Słów Feeria Genius Creations Książnica Powergraph Wydawnictwo Albatros Wydawnictwo Attyka Wydawnictwo Biblioteka Wydawnictwo Dolnośląskie Wydawnictwo Jaguar Wydawnictwo Literackie Wydawnictwo Lucky Wydawnictwo MG Wydawnictwo Między Słowami Wydawnictwo Mova Wydawnictwo Ridero Wydawnictwo Szósty Zmysł Znak Literanova Zwierciadło baśń dramat przygodówka reportaż saga rodzinna

    Książki, którym patronuję

    Najbardziej popularne

    • Moje uczulenie na hybrydy - co zrobiłam i czy ładne paznokcie są dla mnie już na zawsze zakazane?
    • „Tylko oddech” Magdaleny Knedler i rozliczenie z przeszłością
    • „Czarownice z Manningtree” jako bardzo sugestywny obraz ludzkiej znieczulicy i okrucieństwa
    youtube instagram facebook

    Created with by BeautyTemplates | Distributed By Gooyaabi Templates

    Back to top