Moje uczulenie na hybrydy - co zrobiłam i czy ładne paznokcie są dla mnie już na zawsze zakazane?

środa, września 26, 2018


Zawsze uwielbiałam malować paznokcie i potrafiłam na nich wykrzesać fantazyjne wzorki, kotki, króliczki, reniferki. Sprawiało mi to frajdę i uważałam, że dodaje moim dłoniom ciekawej estetyki. Krwista czerwień to w końcu atrybut kobiecości, zaraz obok niebotycznie wysokich szpilek. Kiedy więc przesiadłam się na lakiery hybrydowe, mój świat po prostu przewrócił się o 180 stopni, w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Koniec odprysków na paznokciach, utwardzenie płytki i niesamowity połysk. No cóż mogę powiedzieć - po prostu się w tym zakochałam. Zakupiłam zestaw startowy pewnej znanej firmy na "S" i przystąpiłam do dzieła. I było pięknie przez okrągły rok. Niestety po tym czasie zaczęły się schody. Najpierw palce zaczęły mnie swędzieć, jednak nie zwróciłam na to zbytniej uwagi, bo pracowałam wtedy z substancjami chemicznymi i sądziłam, że nieopatrznie wylałam coś na dłonie, bądź się o coś otarłam. Jednak przy kolejnej aplikacji, swędzenie stało się nie do zniesienia, do tego stopnia, że nie mogłam spać. Obudziłam się w środku nocy z bąbelkami na dłoniach i natychmiast przystąpiłam do zdjęcia tego ustrojstwa z paznokci. Niestety po usunięciu hybryd, okazało się że trzy paznokcie zdążyły częściowo odkleić się od płytki, czyli nastąpiła tzw. onycholiza.


Nie ukrywam, że dopiero wtedy zainteresowałam się tematem uczuleń na hybrydy. Powyżej wstawiłam Wam zdjęcie najczęściej występujących objawów i jak widać, nie jest to nic przyjemnego, a wręcz często konieczne jest długotrwałe leczenie. Okazuje się, że w skład lakierów hybrydowych wchodzą trzy substancje, które mogą wywołać uczulenia, a mianowicie:
  • toluen
  • ftalan dibutylu
  • aldehyd mrówkowy
Moja sytuacja nie była aż tak opłakana jak niektórych dziewczyn, więc właściwie rozpoczęłam dwumiesięczną kurację z pomocą kilku kroków, która miała usunąć onycholizę, pozwolić paznokciom na wzmocnienie i 'zrośnięcie' całej płytki, która była narażona na alergen.


Przede wszystkim ścięłam paznokcie na bardzo krótko i codziennie przed snem wkraplałam olejek z drzewa herbacianego (dostępny w aptece) pomiędzy opuszkę, a paznokieć, a olejkiem pielęgnacyjnym smarowałam całą powierzchnię skóry wokół (Nail Magic oil z Kabos Cosmetics - 30 zł bądź Serum z keratyną i miodem z Wibo - 9 zł). Rano stosowałam Acifungin pomiędzy paznokieć, a opuszkę, żeby między moją 'odklejoną' płytkę nie wskoczył jakiś niechciany grzybek. Stosowałam wiele kremów nawilżających dłonie, ale zdecydowanie polecam Odnawiające serum do rąk i paznokci z Tołpy (18 zł), które ma zarówno fajną konsystencję, szybko się wchłania i opakowanie jest przyjemne w użytkowaniu. No i ostatni etap - położenie czegoś na paznokcie. Nie wyobrażałam sobie chodzić bez niczego z białymi 'zakolami' na paznokciach, które świadczyły o chorobie, więc na zmianę stosowałam Nail Regenerator z Kabosa (18 zł) i BB keratin nail cream z Wibo (10 zł).


Po około dwóch miesiącach, zdecydowałam się przyjrzeć alternatywom do lakierów 'uczulających'. Na forach przerzuciłam kilkadziesiąt stron opinii dziewczyn, które próbowały hybryd z innej firmy, a uczulenie powracało. Jednak pojawiło się kilka wzmianek dotyczących tego, że lakiery z serii Gelike od Kabos Cosmetics, nie uczulają, bo są wolne od substancji, które Wam wcześniej wypisałam. Wiele głosów mówiło również, że lakiery z firmy Shellac nie są uczulające, ale cena zdecydowanie mnie odstraszyła. Na tamten czas było to około 70 zł za buteleczkę, a ja stwierdziłam, że zdecydowanie nie jestem gotowa na wydanie dwustu złotych, jeśli ma się okazać, że uczulenie powróci. Zdecydowałam się więc na firmę Kabos, która nie dość, że jest firmą polską, to w dodatku ma swoją siedzibę w Łodzi, więc osobiście mogłam odebrać swoje pierwsze zamówienie. Z pewną dozą niepewności założyłam hybrydę, jednak ani za pierwszym ani za wieloma kolejnymi użyciami, nie pokazały się żadne nieprzyjemne dolegliwości, więc uważam to za spory sukces.



Jeżeli używacie lakierów hybrydowych i pokażą się u Was pierwsze objawy, reagujcie, zamiast się męczyć, bo nagromadzenie szkodliwych substancji w organizmie to nic dobrego. Wiem, że niektóre dziewczyny, próbowały minimalizować skutki, 'wytrzymać' swędzenie, bądź używać środków antyalergicznych, które trochę zmniejszają objawy, ale nie tędy droga. Lakiery Kabos są dostępne w przystępnej cenie, 25 zł za buteleczkę, więc chyba warto przerzucić się na produkt bezpieczniejszy. Muszę przyznać, że trzeba się przestawić na fakt, że lakiery Kabos mają troszkę inną konsystencję, ciężej się nimi operuje i mają wąską 'szczoteczkę', ale da się do tego przyzwyczaić.


Na koniec jeszcze chciałam Wam wspomnieć o naklejkach wodnych na paznokcie, których prawie cały czas używam. Fantazyjne wzory sprawiają, że zdobienie wygląda bardzo ładnie, przy niewielkiej czasochłonności wykonania. Otrzymałam już tonę komplementów, zawsze kiedy na moich pazurkach wykwitną kwiaty czy inne wspaniałe wzory. Mam głęboką nadzieję, że nie będziecie musiały przechodzić uczuleniowej gehenny i ten post będzie raczej ostrzeżeniem, a nie 'poradnikiem postępowania', kiedy staniecie się ofiarami objawów uczulenia.

Może polubisz też:

2 komentarze

  1. Szukam dobrego alergologa. Jestem już w mocno średnim wieku i okazuje się , że nabyłam jakąś alergię. Bardzo mi zależy na dobrym lekarzu, bo strasznie ta choroba zrobiła się uciążliwa. Myślicie, ze ta przychodnia https://cmp.med.pl/cmp-marianska-2/ to dobry wybór?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydaje mi się, że nie będziesz pewna, dopóki sama nie spróbujesz. Być może znajdziesz jakieś opinie na portalu znanylekarz.pl? Ja pokierowałam się tymi opiniami wybierając ortodontę i nie żałuję :) Pozdrawiam

      Usuń